Śmierc.
Lecz nie leżałam w niebie tylko w swoim pokoju . Przekrzywiłam głowę na bok . Wszystko jest takie same jak zawsze . Wczorajszy dzień nie był snem . Jestem pewna że nie powinnam życ . Wczoraj gdy skończyłam osiemnaście lat Luka nagle wyszedł z imprezy , więc poszłam go szukac , powoli robiło się ciemno więc chciałam wrócic na imprezę , która ledwie godzinę temu się zaczęła .
Nagle ktoś mnie zaciągnoł w ciemną uliczkę między ,kawiarnią a sklepem z biżuterią . Strach uwiązł mi w gardle . Było już zapóźno żeby ktoś mnie zauważył. Wszyscy moi znajomi bawili się na mojej imprezie urodzinowej . Cała szkoła .
Nikt zapewne nie zastanawiał się gdzie jest jubilatka . No może poza moimi dwoma przyjaciółkami Kate i Lisanną . Czułam że to facet , wysoki i silny...
Wyrywałam się jak mogłam ale bez skutku . Poczułam jak zdejmuje mi bluzkę . Od razu pomyślałam że to zboczeniec , ale się myliłam bo nagle przez skórę przebił mi się sztylet . Krzyczałam ale powoli traciłam siły.
Nagle w oddali zauważyłam Luke . Szedł w kierunku mojej imprezy . Zaczęłam go wołac ale ból był już w całym ciele , zaczęły się także ataki kaszlu . Ostatni obraz jaki zobaczyłam to biegnącego w moją stronę Lukę.
Obrazy opuściły moją głowę . Podwinęłam koszulkę , żeby zobaczyc wczorajszą ranę. Ku mojemu zdziwieniu zamiast krwi i sztyletu była tam zaszyta rana . Przejechałam palcem po kawałkach metalicznego drutu ,przypominał coś na kształt tego co ma Frankenstein na ciele .
Usiadłam na łóżku wszystko jest wyraźniejsze w poprzednich latach . Spojrzałam przez okno na liściach krzaków przed naszym domem zauważyłam dwie gąsienice zajadające się soczystymi liścmi. Wstałam i ruszyłam w stronę łazienki ,podniosłam ręcznik z ziemi i odrazu go upuściłam , gdy zobaczyłam swoje odbicie . Odskoczyłam pod ścianę , oddech mi przyśpieszył . Powoli i ostrożnie podeszłam do lustra dokładnie przyjrzałam się moim czerwonym oczom wyglądają dziko i niebezpiecznie . Reszta ciała jest tak samo odmieniona, ale nadal było w tym odrobinę dawnej mnie . Moje czarne włosy sięgały mi do pasa , skóra zrobiła się biała jak kreda . Przeczesałam ręką proste włosy . Wyglądam inaczej , seksownie i niebezpiecznie . Co powie ojciec na taką zmianę? Jeszcze przez chwile wpatrywałam się jeszcze w swoje odbicie po czym wzięłam długą gorącą kąpiel . Gdy wyszłam z łazienki na zegarku była 9:18. Zeszłam na dół i odrazu poczułam zapach naleśników. Ojciec jak zawsze co niedziele je smaży .
Spojrzałam na niego.
Na jego twarzy widnieje sporo zmarszczek i widac lekki zarost chociaż doskonale wiedziałam że ojciec się codzienie goli.
-Dzień dobry , kochanie .-ojciec spojrzał na mnie zdziwiony.-no , no jaką ja mam śliczną córeczkę . Jednego wieczoru zmieniłaś się nie do poznania . Ostro wczoraj zabalowałaś, co ?
Zamrugałam zdziwiona. Jak mógł powiedziec tylko tyle na temat mojej zmiany ? To jeden problem z głowy . A co do pytania ... Faktycznie piłam trochę alkoholu ale kiedy wyszłam z imprezy nie byłam jeszcze pijana.
-Chcesz tabletkę przeciw bólową ? Pewnie nieźle cię boli głowa .
Spojrzałam na niego . Nie czuję żadnego bólu czuję się świetnie wręcz doskonale .
-nie, dziękuję .-spojrzałam na patelnie .-coś ci się przypala .
Wskazałam głową na naleśnika na patelni . Od razu słysząc te słowa zaczął ratowac naleśnika .
-cholera!
-nie piłam wczoraj za dużo .
Usiadłam przy nakrytym stole .
Ojciec wyrzucił naleśnika i spojrzał na mnie zdziwiony .
-jak to ? Przecież Luka cię odwiózł do domu jakieś trzy czy tam cztery godziny temu .
-Luka?
-twój przyjaciel pamiętasz ?-roześmiał się i kiwając głową wrócił do robienia naleśników.
Luka jest dla mnie kimś więcej , jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi od przedszkola . Lecz od jakiegoś czasu nie umiem się przy nim odpowiednio zachowac , stale się rumienie i denerwuje .
-Tak jeszcze pamietam .-uśmiecham się. Tata nałożył mi na talerz naleśnika . Polałam go rozpuszczoną czekoladą i dodałam do tego świeże truskawki.
Luka . A co jeśli to dzięki niemu nadal żyję ? Zjadłam szybko śniadanie i wsiadłam do mojego nowego czarnego mercedesa cla. Zatrzymałam się przy wielkim domu gdzie mieszka Luka . Dom jest nowoczesny, a ogród jest ogromny ! Jest w nim pełno kwiatów .
Nacisnełam na dzwonek . Słońce dziś strasznie grzeje .
Schowałam się w cień aby uniknąc żaru. Po chwili drzwi się otworzyły a w nich stanął świeżo obudzony Luka jego czarne włosy były rozczochrane , a zielone oczy świeciły się jak dwa szmaragdy, było w nich widac zaspanie . Jest bez koszulki w samych bokserkach .-tak?Potarł oczy i dopiero teraz zauważył że stoję przed nim . Rozszerzyły mu się oczy i po sekundzie przyciągął mnie do siebie .
Zastygłam w bez ruchu przytulona do jego piersi . -Głupia!!! Masz unikac słońca !
Podniosłam zarumienioną głowę i spojrzałam mu w oczy .
-C-co?
Zamknął nogą drzwi i sie ode mnie odsunął, ale od razu chwycił mnie za rękę ciągnąc w stronę swojego pokoju . Popchnął mnie na swoje łóżko i zaczął nerwowo chodzic po pokoju .
-co robisz?-zapytałam całkowicie zdezorientowana .
-poczekaj chwilę .
Wyszedł z pokoju i wrócił po trzech minutach . Trzymał w ręce płatki jakiegoś kwiatu i liście .
-zjedz to .-wepchnął mi to do ust .
Wyjęłam jeden płatek i dokładnie się mu przyjrzałam.
-co to ?
-płatki i liście hortensji .
Spojrzałam na niego rozbawiona .
-Po co mam to zjeśc?
-żeby przeżyc .
Odpowiedział na to pytanie szybko i chłodno .
Wyszedł na chwilę z pokoju po czym wrócił z jakimś napojem .
-Luka , co się dzieje ?
Nie odpowiedział . Chwyciłam go za ramie i spojrzałam mu w oczy wyczekująco .
-powiedz mi ! Mam prawo chyba wiedziec ,nie? -uśmiechnełam się nerwowo .
Usiadł obok mnie i podał mi napój . Pachniał zachęcająco więc wzięłam pierwszy łyk .
-owszem masz prawo wiedziec. Nie możesz wychodzic na słońce...
-dlaczego?-przerwałam mu.
-...musisz minimum dwa razy dziennie jesc liście hortensji . Dobrze by było gdybyś zastąpiła zwykłe jedzenie liścmi lub płatkami hortensji .
On mówi na poważnie mam jeśc hortensje ? Mam unikac słońca ?
-czemu mam unikac słońca?
-ponieważ twoje ciało może zgnic .-odwrócił odmnei wzrok i spojrzał w strone okna .
Wszystko się zatrzymało . Mój wzrok powędrował w dół na moje ciało .
-a-ale czemu ? -te dwa słowa wymówiłam z trudem .
Usłyszałam mój głos przepełniony strachem .
-spokojnie, wystarczy że będziesz chodzic wszędzie z parasolem to będzie dobrze , musisz unikac słońca.-próbował mnie uspokojic choc sam wyglądał na podenerwowanego .
Wstałam i zacisnęłam ręce w pięści .
-czym ja do cholery jestem ?!
-zombie .
Całe szczęście że za mną było łóżko , straciłam równowagę i opadłam na miękką pościel .
Zombie. To tylko zły sen ! To się nie dzieje naprawdę !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz