sobota, 18 maja 2013

Rozdział 1 Z

Otworzyłam oczy, moja pierwsza myśl była jasna .

Śmierc.

Lecz nie leżałam w niebie tylko w swoim pokoju . Przekrzywiłam głowę na bok . Wszystko jest takie same jak zawsze . Wczorajszy dzień nie był snem . Jestem pewna że nie powinnam życ . Wczoraj gdy skończyłam osiemnaście lat Luka nagle wyszedł z imprezy , więc poszłam go szukac , powoli robiło się ciemno więc chciałam wrócic na imprezę , która ledwie godzinę temu się zaczęła .

Nagle ktoś mnie zaciągnoł w ciemną uliczkę między ,kawiarnią a sklepem z biżuterią . Strach uwiązł mi w gardle . Było już zapóźno żeby ktoś mnie zauważył. Wszyscy moi znajomi bawili się na mojej imprezie urodzinowej . Cała szkoła .

Nikt zapewne nie zastanawiał się gdzie jest jubilatka . No może poza moimi dwoma przyjaciółkami Kate i Lisanną . Czułam że to facet , wysoki i silny...

Wyrywałam się jak mogłam ale bez skutku . Poczułam jak zdejmuje mi bluzkę . Od razu pomyślałam że to zboczeniec , ale się myliłam bo nagle przez skórę przebił mi się sztylet . Krzyczałam ale powoli traciłam siły.

Nagle w oddali zauważyłam Luke . Szedł w kierunku mojej imprezy . Zaczęłam go wołac ale ból był już w całym ciele , zaczęły się także ataki kaszlu . Ostatni obraz jaki zobaczyłam to biegnącego w moją stronę Lukę.

Obrazy opuściły moją głowę . Podwinęłam koszulkę , żeby zobaczyc wczorajszą ranę. Ku mojemu zdziwieniu zamiast krwi i sztyletu była tam zaszyta rana . Przejechałam palcem po kawałkach metalicznego drutu ,przypominał coś na kształt tego co ma Frankenstein na ciele .

Usiadłam na łóżku wszystko jest wyraźniejsze w poprzednich latach . Spojrzałam przez okno na liściach krzaków przed naszym domem zauważyłam dwie gąsienice zajadające się soczystymi liścmi. Wstałam i ruszyłam w stronę łazienki ,podniosłam ręcznik z ziemi i odrazu go upuściłam , gdy zobaczyłam swoje odbicie . Odskoczyłam pod ścianę , oddech mi przyśpieszył . Powoli i ostrożnie podeszłam do lustra dokładnie przyjrzałam się moim czerwonym oczom wyglądają dziko i niebezpiecznie . Reszta ciała jest tak samo odmieniona, ale nadal było w tym odrobinę dawnej mnie . Moje czarne włosy sięgały mi do pasa , skóra zrobiła się biała jak kreda . Przeczesałam ręką proste włosy . Wyglądam inaczej , seksownie i niebezpiecznie . Co powie ojciec na taką zmianę? Jeszcze przez chwile wpatrywałam się jeszcze w swoje odbicie po czym wzięłam długą gorącą kąpiel . Gdy wyszłam z łazienki na zegarku była 9:18. Zeszłam na dół i odrazu poczułam zapach naleśników. Ojciec jak zawsze co niedziele je smaży .

Spojrzałam na niego.

Na jego twarzy widnieje sporo zmarszczek i widac lekki zarost chociaż doskonale wiedziałam że ojciec się codzienie goli.

-Dzień dobry , kochanie .-ojciec spojrzał na mnie zdziwiony.-no , no jaką ja mam śliczną córeczkę . Jednego wieczoru zmieniłaś się nie do poznania . Ostro wczoraj zabalowałaś, co ?

Zamrugałam zdziwiona. Jak mógł powiedziec tylko tyle na temat mojej zmiany ? To jeden problem z głowy . A co do pytania ... Faktycznie piłam trochę alkoholu ale kiedy wyszłam z imprezy nie byłam jeszcze pijana.

-Chcesz tabletkę przeciw bólową ? Pewnie nieźle cię boli głowa .

Spojrzałam na niego . Nie czuję żadnego bólu czuję się świetnie wręcz doskonale .

-nie, dziękuję .-spojrzałam na patelnie .-coś ci się przypala .

Wskazałam głową na naleśnika na patelni . Od razu słysząc te słowa zaczął ratowac naleśnika .

-cholera!

-nie piłam wczoraj za dużo .

Usiadłam przy nakrytym stole .

Ojciec wyrzucił naleśnika i spojrzał na mnie zdziwiony .

-jak to ? Przecież Luka cię odwiózł do domu jakieś trzy czy tam cztery godziny temu .

-Luka?

-twój przyjaciel pamiętasz ?-roześmiał się i kiwając głową wrócił do robienia naleśników.

Luka jest dla mnie kimś więcej , jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi od przedszkola . Lecz od jakiegoś czasu nie umiem się przy nim odpowiednio zachowac , stale się rumienie i denerwuje .

-Tak jeszcze pamietam .-uśmiecham się. Tata nałożył mi na talerz naleśnika . Polałam go rozpuszczoną czekoladą i dodałam do tego świeże truskawki.

Luka . A co jeśli to dzięki niemu nadal żyję ? Zjadłam szybko śniadanie i wsiadłam do mojego nowego czarnego mercedesa cla. Zatrzymałam się przy wielkim domu gdzie mieszka Luka . Dom jest nowoczesny, a ogród jest ogromny ! Jest w nim pełno kwiatów .

Nacisnełam na dzwonek . Słońce dziś strasznie grzeje .

Schowałam się w cień aby uniknąc żaru. Po chwili drzwi się otworzyły a w nich stanął świeżo obudzony Luka jego czarne włosy były rozczochrane , a zielone oczy świeciły się jak dwa szmaragdy, było w nich widac zaspanie . Jest bez koszulki w samych bokserkach .

-tak?Potarł oczy i dopiero teraz zauważył że stoję przed nim . Rozszerzyły mu się oczy i po sekundzie przyciągął mnie do siebie .

Zastygłam w bez ruchu przytulona do jego piersi . -Głupia!!! Masz unikac słońca !

Podniosłam zarumienioną głowę i spojrzałam mu w oczy .

-C-co?

Zamknął nogą drzwi i sie ode mnie odsunął, ale od razu chwycił mnie za rękę ciągnąc w stronę swojego pokoju . Popchnął mnie na swoje łóżko i zaczął nerwowo chodzic po pokoju .

-co robisz?-zapytałam całkowicie zdezorientowana .

-poczekaj chwilę .

Wyszedł z pokoju i wrócił po trzech minutach . Trzymał w ręce płatki jakiegoś kwiatu i liście .

-zjedz to .-wepchnął mi to do ust .

Wyjęłam jeden płatek i dokładnie się mu przyjrzałam.

-co to ?

-płatki i liście hortensji .

Spojrzałam na niego rozbawiona .

-Po co mam to zjeśc?

-żeby przeżyc .

Odpowiedział na to pytanie szybko i chłodno .

Wyszedł na chwilę z pokoju po czym wrócił z jakimś napojem .

-Luka , co się dzieje ?

Nie odpowiedział . Chwyciłam go za ramie i spojrzałam mu w oczy wyczekująco .

-powiedz mi ! Mam prawo chyba wiedziec ,nie? -uśmiechnełam się nerwowo .

Usiadł obok mnie i podał mi napój . Pachniał zachęcająco więc wzięłam pierwszy łyk .

-owszem masz prawo wiedziec. Nie możesz wychodzic na słońce...

-dlaczego?-przerwałam mu.

-...musisz minimum dwa razy dziennie jesc liście hortensji . Dobrze by było gdybyś zastąpiła zwykłe jedzenie liścmi lub płatkami hortensji .

On mówi na poważnie mam jeśc hortensje ? Mam unikac słońca ?

-czemu mam unikac słońca?

-ponieważ twoje ciało może zgnic .-odwrócił odmnei wzrok i spojrzał w strone okna .

Wszystko się zatrzymało . Mój wzrok powędrował w dół na moje ciało .

-a-ale czemu ? -te dwa słowa wymówiłam z trudem .

Usłyszałam mój głos przepełniony strachem .

-spokojnie, wystarczy że będziesz chodzic wszędzie z parasolem to będzie dobrze , musisz unikac słońca.-próbował mnie uspokojic choc sam wyglądał na podenerwowanego .

Wstałam i zacisnęłam ręce w pięści .

-czym ja do cholery jestem ?!

-zombie .

Całe szczęście że za mną było łóżko , straciłam równowagę i opadłam na miękką pościel .

Zombie. To tylko zły sen ! To się nie dzieje naprawdę !

poniedziałek, 6 maja 2013

Powiadomienie !

Przepraszam ale nie wiem z jakiego powodu nie mam "ci" z kreską więc zamiast tego będę pisac "c" .